22 sie 2017

makaron ryżowy z owocami morza




składniki:
(na 2 solidne porcje)
 
- paczka mrożonych owoców morza
- paczka makaronu ryżowego (200g)
- 2 ząbki czosnku
- 1 łyżka startego imbiru
- 1,5 łyżki oleju sezamowego
-  siekana natka pietruszki
- chilli sproszkowanego, pieprz cayenne (płaska łyżeczka)
- sól i pieprz do smaku

- 2 łyżki sosu sojowego
- 2 łyżki soku wyciśniętego z limonki
- 1/2 łyżki ksylitolu (opcjonalnie cukier trzcinowy)

- siekany szczypiorek
- garść orzeszków ziemnych niesolonych prażonych

  
sposób wykonania:

wcześniej rozmrozić owoce morza. gdy są już gotowe, przemyć je letnią bieżącą wodą.
imbir i czosnek zetrzeć na tarce o małych oczkach.
przygotować sos: połączyć dokładnie sos sojowy, sok z limonki i ksylitol.
makaron ugotować (lub zalać gorącą wodą) wg przepisu na opakowaniu, odcedzić.
na rozgrzaną patelnię wlać łyżkę oleju sezamowego, zmniejszyć ogień, odczekać chwilę. 
następnie podsmażyć imbir i czosnek ok. 2 min.
dodać owoce morza, smażyć ok. 5-7 min (aż odparuje woda)
dodać sól, pieprz, chilli, natkę pietruszki, ew. 1/2 łyżki oleju sezamowego, 
następnie dodać makaron i wszystko razem wymieszać.
wlać przygotowany wcześniej sos i po raz kolejny dokładnie wymieszać.
przyprawić solą, pieprzem do smaku.

podawać posypane orzeszkami ziemnymi i szczypiorkiem.
 

21 sie 2017

natalia przybysz

ostatnio usłyszałam o natalii przybysz i mimo, że początkowo pojedyncze piosenki mnie nie przekonywały, to zakochałam się. cały mój umysł i emocje zapałały uczuciem do jej płyty pt. prąd.


odkąd ją pożyczyłam i włożyłam do odtwarzacza, nie wyjmuję jej, a słucham nałogowo.
piosenki są klimatyczne, niesamowicie urocze i minimalistyczne, co bardzo lubię. głos natalii jest oryginalny i zapadający w pamięć, a teksty zabawne, pomysłowe, wyzwolone, a przede wszystkim szczere i od serca.


wszystkie kompozycje są przyjemne i tworzą spójną całość. w tej chwili już nawet nie mam ulubionej piosenki, ale ta przykuła moją uwagę swoim zadziornym charakterem od samego początku:


nawet płyta (okładka + wkładka) są zakomponowane w stylu, który wprost uwielbiam. 
tak więc podejrzewam, że prędko nie uwolnię się od tych dźwięków i klimatu:p



pieczone naleśniki gryczane

 znowu naleśniki, ale co poradzę, że spodobało mi się ich pieczenie:p
tutaj można formować zarówno cieniutkie naleśniki, jak i mniejsze troszkę grubsze placuszki.
pełna dowolność, a z mojej strony podstawowy przepis :)





składniki:
(na 4 cieniutkie nie za duże naleśniki)

- 50g mąki gryczanej
- 100ml wody niegazowanej
- 1/2 łyżeczki cynamonu (opcjonalnie)
- 1/2 łyżeczki oleju kokosowego


sposób wykonania:

piekarnik nagrzać do 190 stopni.
wszystkie składniki dokładnie zblendować za pomocą blendera 
i odstawić na ok. 5 min do lekkiego zgęstnienia.
na wyłożonej papierem do pieczenia blasze, za pomocą łyżki, nalewać i rozprowadzać masę,
formować dowolnej wielkości naleśniki lub placki. 
 wstawić do piekarnika na 10 min. 

 podawać z dowolnymi dodatkami (np. masłem orzechowym i owocami)

19 sie 2017

szybkie naleśniki z piekarnika

jako że zawsze wolę pieczone niż smażone, a dodatkowo czekam na zakup dobrej patelni,
postanowiłam zaryzykować i upiec naleśniki! (udało się)





składniki:
(na 4 małe lub 2 duże naleśniki)

- 25g płatków orkiszowych
- 25g płatków owsianych*
- 1 jajko
- 90 ml wody niegazowanej

*zamiast dwóch rodzajów można użyć 50g płatków owsianych


sposób wykonania:

nagrzać piekarnik do 190 stopni.
w tym czasie zmielić płatki na mąkę za pomocą blendera.
dodać jajko, wodę i znowu zblendować.
nakładać łyżką masę na blachę wyłożoną papierem do pieczenia
za każdym razem dobrze mieszając i zgarniając płatki. 
formować małe, duże, dowolne naleśniki :)
wstawić do piekarnika na 10 minut.

to jest najprostsza baza na ciasto, z którą można kombinować
dorzucając różne dodatki - cynamon, słodzidło (ksylitol, miód, syrop klonowy),
a na końcu świeże owoce, jogurt, masło orzechowe i cokolwiek kto lubi! 


men i trust

spokojne dźwięki i cudowny klimat,
od których ostatnio nie mogę się oderwać
 

a tutaj ich najnowszy singiel:



16 sie 2017

frittata z kurkami z piekarnika





składniki:

- 200g kurek
- 3 jajka
- jogurt naturalny (u mnie 0%)

- posiekany szczypiorek
- posiekana świeża bazylia
- suszone pomidory w płatkach
- ok. 1 łyżeczki oregano
- 1/2 łyżeczki curry
- 1/3 łyżeczki ostrej papryki mielonej
- sól i pieprz do smaku

- sałata (np roszponka) do ozdoby i dodatku


sposób wykonania:

kurki oczyścić dokładnie i gotować na małym ogniu przez 5 min.
w tym czasie nagrzać piekarnik do 180 stopni. 
rozbełtać 3 jajka i jogurt, dodać curry, paprykę, sól i pieprz.
po ugotowaniu, odsączyć kurki i przełożyć je do formy na tartę (do silikonowej nie będzie tak przywierać), równomiernie rozłożyć.
następnie posypać świeżą bazylią.
zalać masą jajeczną tak, by wypełniła całą powierzchnię formy.
posypać suszonymi pomidorami w płatkach, szczypiorkiem, a na koniec pieprzem i oregano.
zapiekać 30 min, a po tym czasie zostawić w wyłączonym piekarniku jeszcze na około 10 min.

na koniec ozdobić np. roszponką.
podawać z sałatą lub dowolnymi dodatkami warzywnymi :D

13 sie 2017

pieczone placuszki bananowe





składniki:
(na ok. 9 cienkich placuszków)

- dojrzały banan
- dwa jajka
- łyżeczka masła orzechowego (można dać więcej:p)
- pół łyżeczki oleju kokosowego
-maliny (lub inne owoce jagodowe)

sposób wykonania:

piekarnik nagrzać do 185 stopni,
wszystkie składniki zblendować za pomocą blendera.
na blachę wyłożoną papierem do pieczenia wykładać masę 
(po ok. dwie łyżki na każdy placuszek).
piec przez 10-12 min.

 najlepiej pasują do nich owoce lub jogurt.


3 sie 2017

so tied up


ta piosenka trzyma się mnie nawet w snach
cudowna

25 lip 2017

jaglanka gruszkowa z nektarynką

jako że znalazłam się w posiadaniu własnego, nowiutkiego aparatu,
w końcu mam możliwość uwiecznienia stworzonych przeze mnie dań i pomysłów kulinarnych
tak więc dzisiaj rano przygotowałam dla siebie i dla taty jaglankę z owocami



składniki na 1 porcję: 

-3 łyżki płatków jaglanych
-ok.1 szklanki wody
-pół gruszki
-pół nektarynki
-1/2 łyżeczki cynamonu
 -1,5 łyżki ekspandowanej quinoi (można użyć dowolnych posiekanych orzechów)

(oczywiście można użyć całych owoców, jednak mi wystarczyły na dwie osoby)


sposób wykonania:

gruszkę pokroić, wrzucić do rondelka, zalać odrobiną wody, dusić na małym ogniu aż do czasu gdy woda wyparuje a gruszka będzie mięciutka. następnie zblendować ją na mus za pomocą blendera.

 w tym czasie pokroić drobno nektarynkę 

szklankę wody zagotować a następnie dodać płatki jaglane. pozostawić na średnim ogniu często mieszając. 

gdy płatki zgęstnieją przelać je do miseczki, dokładnie połączyć z gruszkowym musem i cynamonem (ilość zależy od preferencji). posypać nektarynką i quinoą lub orzechami.

do tego idealnie pasuje zielona herbata :)


23 cze 2017

the way i do


Oh, but you will never know this love
Will never know this pain
Never know the way I feel for you








.

2 cze 2017


wzbudza to we mnie niesamowite uczucia,
zarówno nostalgiczne, sentymentalne jak i pełne wyobrażeń.



23 maj 2017

29 kwi 2017

5 lut 2017

letters

over and over again


28 sty 2017

la la land

zarazem piękna i tragiczna historia, niesamowite kreacje aktorskie, urokliwy i niepowtarzalny klimat. takie produkcje mnie fascynują.




21 sty 2017

marc chagall

uwielbiam przyglądać się wszelkim obrazom znanych i wielkich malarzy. mam kilku ulubionych, których dzieła niezmiennie mnie inspirują. jednym z ciekawszych według mnie twórców jest Marc Chagall. pierwszy raz zetknęłam się z nim, kiedy to szukając inspiracji do moich własnych rysunków, natknęłam się w domu na album z jego obrazami. od tamtej pory od czasu do czasu przeglądam go, a jego sztuka wywołuje różne sprzeczne uczucia.


był to artysta awangardowy. nie dążył do odkrywania głębszych sensów lub kanonu piękna, a wierzył w sztukę, w której istotną rolę odgrywa forma. to co nowatorskie - jest wartościowe. jego obrazy przedstawiają kolaż złożony z elementów rzeczywistości. często nie ma on sensu, jest to czysta abstrakcja, która łączy oderwane i na pozór niepasujące do siebie fragmenty. Chagall z zastanego i dobrze znanego świata tworzy nową, zupełnie odmienną, subiektywną całość, która ma zachwycać właśnie oryginalnością i nietypowym zestawieniem form. nie jest ważny sens, a samo wrażenie wywołane przez dzieło.


o obrazach Chagalla nie można jednoznacznie powiedzieć, że są ładne. malarz kreuje dość specyficzne obiekty: dziwne twarze, zwierzęta z ludzkimi głowami, istoty połączone z kilku różnych. niektóre dzieła są nawet niepokojące lub po prostu nie wyglądają jakby stworzył je poważny, dorosły mężczyzna lub wybitny malarz. mimo to, że niektóre z nich mi się nawet nie podobają, to jednak nie mogę przestać o nich myśleć, wywołują mój zachwyt. dzięki swojej malarskiej formule, artysta tworzy niepowtarzalną aurę.


moją szczególnie ulubioną serią jest przedstawienie pary kochanków w różnych odcieniach. próbowałam nawet odwzorowywać niektóre z nich.



19 sty 2017

you instead

filmem, o którym zawsze ciepło myślę i który zachwyca mnie za każdym razem jest Tej nocy będziesz mój (You Instead) w reż. Davida McKenziego. dzieło to nakręcone zostało podczas szkockiego festiwalu muzycznego T in the Park, dlatego tak bardzo realistycznie oddaje klimat tego typu wydarzeń muzycznych. dokumentalne fragmenty stanowią tło do fikcyjnej akcji, której bohaterowie (jak i ich odtwórcy) mają styczność z muzyką - na co dzień ją tworząc. film ten oglądałam m.in przed wyjazdem na Woodstock, przez co nabrałam na to wydarzenie jeszcze większej ochoty i już w domu poczułam wyjątkową atmosferę festiwalu.


głównymi bohaterami filmu są członkowie zespołów, które mają wystąpić w czasie muzycznej imprezy. Morello to liderka żeńskiej rockowej grupy, a Adam razem z przyjacielem tworzą bardzo znany duet grający muzykę elektroniczną. gdy postacie spotykają się pierwszy raz, od razu zaczynają się kłócić. zwraca to uwagę miejscowego kaznodziei. zakuwa ich w kajdanki, co jeszcze bardziej denerwuję parę. ze względu na to, że bohaterowie nie mogą się rozdzielić, spędzają razem cały dzień i noc. zaczynają się do siebie zbliżać, a ostatecznie wcale nie chcą się wyswobodzić.


film jest nietypowy, ponieważ duża jego część to improwizacja. jako że występuje w konwencji dokumentu, relacji, w kadrach pojawiają się często przypadkowi ludzie lub zdarzają niezaplanowane sytuacje, na które aktorzy muszą reagować. obraz wydaje się być amatorski, ponieważ kamera jest ruchliwa i chaotyczna. nie przypomina to profesjonalnych wysokobudżetowych produkcji, jednak ma swój specyficzny urok. kadry są ciekawe, żywiołowe, zmienne i bardzo kolorowe.  

sama muzyka odgrywa istotną rolę w produkcji. oprócz tej, którą słyszymy jako faktyczną częścią T in the Park, utwory stworzone na potrzeby filmu również są ciekawe. najbardziej lubię przewodnią dla You Instead piosenkę, którą duet mężczyzn wykonuje w wersji akustycznej w pierwszej scenie filmu oraz utwór, który został stworzony z oryginalnej melodii zespołu Morello, ale wzbogaconej o elementy Tainted Love, które zainicjował Adam zmuszony do bycia na scenie z dziewczynami.


 

zazwyczaj takie kilkudniowe festiwale muzyczne kojarzą się z błotem, brudem i pijanymi ludźmi. film ten pokazuje jednak tą prawdziwą, poniekąd ukrytą, ale magiczną stronę imprez plenerowych, którą znają tylko bywalcy. You Instead przybliża nam tą z niczym nie porównywalną atmosferę, kiedy to ludzie bawią się przez całą noc, są wolni i nieskrępowani, w około jest pełno świateł i dźwięków muzyki, a nad ranem następuje moment ciszy i spokoju. urokliwe kadry filmu pokazują, jak bardzo przyjemny może być czas festiwalu oraz jak wiele niespodzianek może tam na nas czekać.




18 sty 2017

daisies

niektóre filmy potrafią inspirować nie tylko treścią oraz wymową, ale i czystą formą. właśnie tym aspektem uwiódł mnie jeden z symboli czechosłowackiej nowej fali, a mianowicie Stokrotki, które wyreżyserowała Věra Chytilová. jest to komediodramat opowiadający o dwóch młodych atrakcyjnych dziewczynach. bohaterki uważają, że świat ulega degradacji, dlatego same również postanawiają być zdemoralizowane i nieokiełznane. ich zachowania stają się coraz bardziej absurdalne, co odwołuje się do abstrakcji przedstawionego obrazu. na pewno można prowadzić różne refleksje na temat przekazu tego dzieła, jednak przede wszystkim zaskakuje ono sposobem realizacji.

fabuła nie opiera się na żadnych związkach przyczynowo-skutkowych. nie jesteśmy w stanie określić miejsca i czasu akcji. co więcej, odczuwalny jest brak harmonizacji graficznej ukazanych przestrzeni, a wydarzenia nie są uporządkowane chronologicznie. fabuła jest zdecydowanie nielinearna, występuje w formie zbioru krótkich epizodów. połączone one są tylko faktem występowania dwóch bohaterek. widz nie jest w stanie przewidzieć co zdarzy się w następnym ujęciu. właśnie taka koncepcja zaintrygowała mnie i nie pozwalała odwrócić uwagi od ekranu. brak logiki staje się fascynujący. 


nie dość, że nie możemy domyślić się kolejnych zachowań i gestów dziewczyn, to nieustannie zaskakuje nas sama estetyka obrazu. kolory zmieniają się bardzo często. możemy obserwować całą gamę efektów - od czerni i bieli, poprzez jednokolorowe kadry aż do naturalnych barw, które występują w rzeczywistości. reżyserka bawi się wizualnością, wygląda na to, że ograniczenia jej nie obowiązują. gra odcieniami i efektami prowadzona jest nie tylko na przestrzeni kolejnych ujęć, ale także w czasie trwania pojedynczych nieprzerwanych cięciem akcji. na filmiku dostrzec można to wizualne zróżnicowanie.




interesująca jest też wymiana zdań między bohaterkami. ich wypowiedzi mają charakter luźno rzucanych myśli, obserwacji. mówią dokładnie to, co podpowiada im umysł, bez względu na to czy słowa posiadają logiczny sens. głównie są to rozmowy abstrakcyjne, jakby dziewczyny przemawiały poprzez podświadomość. dodatkowo ciekawe jest połączenie obrazów z dźwiękiem, które często nie zgadza się ze źródłami dźwięków występujących w rzeczywistości. tworzy to zabawne gagi i zwraca uwagę na formę kina jako taką. 

oprócz tego, osobiście podobało mi się samo podejście bohaterek do życia. lekkomyślne, ale i beztroskie, nie bojące się ograniczeń. robiące dokładnie to, na co mają ochotę i posiadające bogatą wyobraźnię, którą umieją wykorzystać. dodatkowo w filmie jedzą naprawdę dużo, a na końcu urządzają bitwę na jedzenie i tym samym demolują wystawnie urządzoną salę. film ten pochłonął mnie, dziwił i fascynował. zachęcił tym samym do samodzielnej kreacji skupionej na formie i szeroko rozumianej abstrakcji.