23 maj 2017

29 kwi 2017

5 lut 2017

letters

over and over again


28 sty 2017

la la land

zarazem piękna i tragiczna historia, niesamowite kreacje aktorskie, urokliwy i niepowtarzalny klimat. takie produkcje mnie fascynują.




21 sty 2017

marc chagall

uwielbiam przyglądać się wszelkim obrazom znanych i wielkich malarzy. mam kilku ulubionych, których dzieła niezmiennie mnie inspirują. jednym z ciekawszych według mnie twórców jest Marc Chagall. pierwszy raz zetknęłam się z nim, kiedy to szukając inspiracji do moich własnych rysunków, natknęłam się w domu na album z jego obrazami. od tamtej pory od czasu do czasu przeglądam go, a jego sztuka wywołuje różne sprzeczne uczucia.


był to artysta awangardowy. nie dążył do odkrywania głębszych sensów lub kanonu piękna, a wierzył w sztukę, w której istotną rolę odgrywa forma. to co nowatorskie - jest wartościowe. jego obrazy przedstawiają kolaż złożony z elementów rzeczywistości. często nie ma on sensu, jest to czysta abstrakcja, która łączy oderwane i na pozór niepasujące do siebie fragmenty. Chagall z zastanego i dobrze znanego świata tworzy nową, zupełnie odmienną, subiektywną całość, która ma zachwycać właśnie oryginalnością i nietypowym zestawieniem form. nie jest ważny sens, a samo wrażenie wywołane przez dzieło.


o obrazach Chagalla nie można jednoznacznie powiedzieć, że są ładne. malarz kreuje dość specyficzne obiekty: dziwne twarze, zwierzęta z ludzkimi głowami, istoty połączone z kilku różnych. niektóre dzieła są nawet niepokojące lub po prostu nie wyglądają jakby stworzył je poważny, dorosły mężczyzna lub wybitny malarz. mimo to, że niektóre z nich mi się nawet nie podobają, to jednak nie mogę przestać o nich myśleć, wywołują mój zachwyt. dzięki swojej malarskiej formule, artysta tworzy niepowtarzalną aurę.


moją szczególnie ulubioną serią jest przedstawienie pary kochanków w różnych odcieniach. próbowałam nawet odwzorowywać niektóre z nich.



19 sty 2017

you instead

filmem, o którym zawsze ciepło myślę i który zachwyca mnie za każdym razem jest Tej nocy będziesz mój (You Instead) w reż. Davida McKenziego. dzieło to nakręcone zostało podczas szkockiego festiwalu muzycznego T in the Park, dlatego tak bardzo realistycznie oddaje klimat tego typu wydarzeń muzycznych. dokumentalne fragmenty stanowią tło do fikcyjnej akcji, której bohaterowie (jak i ich odtwórcy) mają styczność z muzyką - na co dzień ją tworząc. film ten oglądałam m.in przed wyjazdem na Woodstock, przez co nabrałam na to wydarzenie jeszcze większej ochoty i już w domu poczułam wyjątkową atmosferę festiwalu.


głównymi bohaterami filmu są członkowie zespołów, które mają wystąpić w czasie muzycznej imprezy. Morello to liderka żeńskiej rockowej grupy, a Adam razem z przyjacielem tworzą bardzo znany duet grający muzykę elektroniczną. gdy postacie spotykają się pierwszy raz, od razu zaczynają się kłócić. zwraca to uwagę miejscowego kaznodziei. zakuwa ich w kajdanki, co jeszcze bardziej denerwuję parę. ze względu na to, że bohaterowie nie mogą się rozdzielić, spędzają razem cały dzień i noc. zaczynają się do siebie zbliżać, a ostatecznie wcale nie chcą się wyswobodzić.


film jest nietypowy, ponieważ duża jego część to improwizacja. jako że występuje w konwencji dokumentu, relacji, w kadrach pojawiają się często przypadkowi ludzie lub zdarzają niezaplanowane sytuacje, na które aktorzy muszą reagować. obraz wydaje się być amatorski, ponieważ kamera jest ruchliwa i chaotyczna. nie przypomina to profesjonalnych wysokobudżetowych produkcji, jednak ma swój specyficzny urok. kadry są ciekawe, żywiołowe, zmienne i bardzo kolorowe.  

sama muzyka odgrywa istotną rolę w produkcji. oprócz tej, którą słyszymy jako faktyczną częścią T in the Park, utwory stworzone na potrzeby filmu również są ciekawe. najbardziej lubię przewodnią dla You Instead piosenkę, którą duet mężczyzn wykonuje w wersji akustycznej w pierwszej scenie filmu oraz utwór, który został stworzony z oryginalnej melodii zespołu Morello, ale wzbogaconej o elementy Tainted Love, które zainicjował Adam zmuszony do bycia na scenie z dziewczynami.


 

zazwyczaj takie kilkudniowe festiwale muzyczne kojarzą się z błotem, brudem i pijanymi ludźmi. film ten pokazuje jednak tą prawdziwą, poniekąd ukrytą, ale magiczną stronę imprez plenerowych, którą znają tylko bywalcy. You Instead przybliża nam tą z niczym nie porównywalną atmosferę, kiedy to ludzie bawią się przez całą noc, są wolni i nieskrępowani, w około jest pełno świateł i dźwięków muzyki, a nad ranem następuje moment ciszy i spokoju. urokliwe kadry filmu pokazują, jak bardzo przyjemny może być czas festiwalu oraz jak wiele niespodzianek może tam na nas czekać.




18 sty 2017

daisies

niektóre filmy potrafią inspirować nie tylko treścią oraz wymową, ale i czystą formą. właśnie tym aspektem uwiódł mnie jeden z symboli czechosłowackiej nowej fali, a mianowicie Stokrotki, które wyreżyserowała Věra Chytilová. jest to komediodramat opowiadający o dwóch młodych atrakcyjnych dziewczynach. bohaterki uważają, że świat ulega degradacji, dlatego same również postanawiają być zdemoralizowane i nieokiełznane. ich zachowania stają się coraz bardziej absurdalne, co odwołuje się do abstrakcji przedstawionego obrazu. na pewno można prowadzić różne refleksje na temat przekazu tego dzieła, jednak przede wszystkim zaskakuje ono sposobem realizacji.

fabuła nie opiera się na żadnych związkach przyczynowo-skutkowych. nie jesteśmy w stanie określić miejsca i czasu akcji. co więcej, odczuwalny jest brak harmonizacji graficznej ukazanych przestrzeni, a wydarzenia nie są uporządkowane chronologicznie. fabuła jest zdecydowanie nielinearna, występuje w formie zbioru krótkich epizodów. połączone one są tylko faktem występowania dwóch bohaterek. widz nie jest w stanie przewidzieć co zdarzy się w następnym ujęciu. właśnie taka koncepcja zaintrygowała mnie i nie pozwalała odwrócić uwagi od ekranu. brak logiki staje się fascynujący. 


nie dość, że nie możemy domyślić się kolejnych zachowań i gestów dziewczyn, to nieustannie zaskakuje nas sama estetyka obrazu. kolory zmieniają się bardzo często. możemy obserwować całą gamę efektów - od czerni i bieli, poprzez jednokolorowe kadry aż do naturalnych barw, które występują w rzeczywistości. reżyserka bawi się wizualnością, wygląda na to, że ograniczenia jej nie obowiązują. gra odcieniami i efektami prowadzona jest nie tylko na przestrzeni kolejnych ujęć, ale także w czasie trwania pojedynczych nieprzerwanych cięciem akcji. na filmiku dostrzec można to wizualne zróżnicowanie.




interesująca jest też wymiana zdań między bohaterkami. ich wypowiedzi mają charakter luźno rzucanych myśli, obserwacji. mówią dokładnie to, co podpowiada im umysł, bez względu na to czy słowa posiadają logiczny sens. głównie są to rozmowy abstrakcyjne, jakby dziewczyny przemawiały poprzez podświadomość. dodatkowo ciekawe jest połączenie obrazów z dźwiękiem, które często nie zgadza się ze źródłami dźwięków występujących w rzeczywistości. tworzy to zabawne gagi i zwraca uwagę na formę kina jako taką. 

oprócz tego, osobiście podobało mi się samo podejście bohaterek do życia. lekkomyślne, ale i beztroskie, nie bojące się ograniczeń. robiące dokładnie to, na co mają ochotę i posiadające bogatą wyobraźnię, którą umieją wykorzystać. dodatkowo w filmie jedzą naprawdę dużo, a na końcu urządzają bitwę na jedzenie i tym samym demolują wystawnie urządzoną salę. film ten pochłonął mnie, dziwił i fascynował. zachęcił tym samym do samodzielnej kreacji skupionej na formie i szeroko rozumianej abstrakcji.